WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2019-01-20 19:25:41

Dominacja u siebie trwa

#

Po 18 kolejkach jesteśmy jedyną oprócz FutureNet Śląska Wrocław niepokonaną drużyną u siebie. Bilans 9-0 w WKK Sport Center po wygranej 84:81 z drużyną AGH Kraków.

To spotkanie rozpoczęliśmy serio 5-0. Postawiliśmy na agresywną obronę, wymuszaliśmy także faule znacznie lepiej od rywali. W sumie w całym spotkaniu na linii rzutów wolnych staliśmy 35 razy, a rywale – 14. Kontrolowaliśmy grę, a w naszym zespole pierwszy raz od listopada na parkiecie pojawił się Tomasz Józefiak, na krótko zobaczyliśmy także Łukasza Ubernę. - Zmieniliśmy podejście do meczu w porównaniu z tym w Krakowie, zaczęliśmy z większą energią – przyznaje Michał Jędrzejewski. - Znaliśmy ten zespół, chcieliśmy się odegrać za wszelką cenę, zwłaszcza po dwóch ostatnich przegranych – z Siedlcami i z Łowiczem. Zaczęliśmy na bardzo wysokiej intensywności w obronie i przede wszystkim to dało nam odejście.

W drugiej kwarcie odskoczyliśmy na dwunastopunktowe prowadzenie (42:30). Z dobrej strony pokazał się m.in. Kamil Fiedukiewicz, który udowodnił, że jego gra to nie tylko celne rzuty za trzy, ale może także skutecznie wbijać się pod kosz. W pierwszej połowie nasi rywale trafili zaledwie raz za trzy, a ich postawa w tym elemencie nie zwiastowała, że w kolejnej zza łuku będą grać jak z nut.

Trzy trójki z rzędu trafił Iwan Wasyl i rywale zbliżyli się do nas na zaledwie dwa punkty (45:43), kolejną dołożył Maciej Koperski. O ile pierwsza połowa mogła wydawać się spokojna, tak kolejna dostarczyła wielu emocji, bo obie ekipy szły cios za ciosem. Zaznaczmy, że w trzeciej kwarcie goście rzucili 26 punktów przy 18 naszych. - Myślę, że aż tak powietrze z nas nie uszło. Kilku zawodników zaczęło też dostawać więcej minut, a my mamy dzięki temu nieco więcej odpoczynku – mówi Michał Jędrzejewski. - Podtrzymywaliśmy naszą intensywność, ale to zawodnicy z Krakowa zaczęli świetnie grać – trafiać trójki – i przede wszystkim to przesądziło o tym, że końcówka tak wyglądała. Zaczęliśmy popełniać głupie błędy w ataku, zespół z Krakowa nas dogonił, ale najważniejsze, że się nie daliśmy. Daliśmy im troszkę więcej miejsca ze względu na początek meczu, który można powiedzieć, że był antytrójkowy. W drugiej połowie przyzwyczailiśmy się do takiej gry, a oni się poczuli pewniej, a wiadomo – jeśli zawodnik tak się poczuje – będzie trafiał nawet z ręką. Po dwóch ostatnich przegranych meczach w końcówkach, tym razem w końcu wytrzymaliśmy i nie daliśmy sobie wyrwać zwycięstwa. Kluczowa znów okazała się agresja w obronie.

Ławka dała nam 43 punkty przy 21 rywali. Świetną zmianę dał nasz kapitan – Jakub Koelner – autor 20 punktów. Po stronie gości double-double odnotował Tomasz Zych (11 punktów, 12 asyst). Mieliśmy 43,3% skuteczności z gry, 20% za trzy (3/15), rywale – 45,5% z gry, 45,8% za trzy (11/24). Wygraliśmy deskę 37-35, popełniliśmy także mniej strat (15-23), z kolei rywale lepiej dzielili się piłką (23 asysty przy 17 naszych).

Najbliższy mecze czeka nas w środę o godzinie 19 w Wałbrzychu z tamtejszym Górnikiem. - - Mecze wyjazdowe są naszym wielkim mankamentem, nie potrafimy się na nich odnaleźć, zwłaszcza rzutowo. Żeby utrzymać naszą pozycję, musimy złamać złą passę, bo przydałoby się w końcu zacząć wygrywać nie tylko u siebie. Będziemy musieli zacząć na bardzo wysokiej intensywności i walczyć w obronie. Oczywiście Wałbrzych na pewno dobrze czuje się z przewagą własnego parkietu, oraz przy swoich kibicach, także trzeba się dobrze przygotować – mówi Michał Jędrzejewski.


WKK Wrocław – AZS AGH Kraków 84:81 (25:17, 17:15, 18:26, 24:23)

WKK: Koelner 20, Ciechocińki 16, Jędrzejewski 15, Patoka 11, Fiedukiewicz 7, Rutkowski 6, Malona 5, Pieloch 4, Józefiak 0, Uberna 0

KRAKÓW: Koperski 23, Wasyl 18, Zych 11, Mamcarczyk 7, Deja 7, Podworski 6, Czerwonka 5, Borówka 2, Kędel 2


Weronika Marek

Powiązane artykuły