WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2019-01-28 18:13:18

Rehabilitacja u siebie

#

Po nieudanym spotkaniu w Wałbrzychu, odkuliśmy się w WKK Sport Center, wygrywając z Biofarmem Basket Poznań 93:85. Było to nasze 10 zwycięstwo u siebie, dzięki któremu Twierdza Wrocław pozostaje niezdobyta!

- W ten mecz weszliśmy na większym pobudzeniu. Wszyscy chcieliśmy walczyć, wiedzieliśmy, że musimy wygrać, żeby utrzymać Twierdzę Wrocław, to się udało – przyznaje Dominik Rutkowski, który po kilku słabszych występach, przełamał się w ofensywie. W pierwszej piątce zobaczyliśmy Michała Jędrzejewskiego, Jakuba Koelnera, Damiana Pielocha, Jakuba Patokę i Przemysława Malonę. Wynik dla nas otworzył nasz rozgrywający, a następnie trójkę dołożył kapitan. Następnie goście zdobyli 8 punktów z rzędu, wychodząc na prowadzenie 12:5; zarówno ta seria jak i przewaga były ich jedynymi w tym spotkaniu (choć wyprzedzili nas jeszcze w trzeciej kwarcie). Swoją dobrą dyspozycję sygnalizował Damian Pieloch, autor 19 punktów (7/12 z gry), 5 zbiórek i 3 asyst. Na koniec kwarty trafiliśmy trzykrotnie celnie za trzy, ale jedną bombą zza łuku odpowiedział także Maciej Rostalski (najskuteczniejszy w tym meczu zawodnik poznaniaków).

Drugą odsłonę tego meczu rozpoczęliśmy od trzech trójek z rzędu Dominika Rutkowskiego, któremu w tym meczu ewidentnie „siedziało”. W tym sezonie nie zdarzyło mi się trafienie trzech trójek z rzędu, patrząc na moją tragiczną skuteczność. Bardzo się cieszę, że w końcu coś wpadło – mówi skrzydłowy. - Najważniejsze, że drużyna wygrała, idziemy do przodu. Po meczu w Wałbrzychu, gdzie tak naprawdę nikt oprócz młodego Madejskiego dobrze nie zagrał, mieliśmy dużo do udowodnienia, przede wszystkim, że zasługujemy na I ligę. Wtedy źle weszliśmy w mecz, potem nas przytłoczyli i trudno było wrócić, przewaga rosła i to odebrało nam siły i chęci. W ekipie z Poznania zobaczyliśmy Marcina Fliegera i Adama Metelskiego, których zabrakło w naszym pierwszym starciu. Rozgrywający robił różnicę, ale mimo jego dobrej postawy, my lepiej wykorzystywaliśmy swoje szanse. - Było widać doświadczenie z ich strony. Kiedy nie ma dwóch podstawowych zawodników, ktoś inny musi to nadrobić i nie wiadomo, czy nagle nie odpali – przyznaje Rutkowski.

Dobra gra pod koszem Metelskiego, a to tego mobilizacja całego zespołu z Wielkopolski sprawiły, że wyszedł na prowadzenie 54:51. Zagraliśmy zespołowo, mądrzej niż momentami w pierwszej połowie, a każdy z obecnych na boisku dołożył swoją cegiełkę. Trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 69:67 na naszą korzyść. - Nie było zaniepokojenia, nie daliśmy się dojść rywalom. Zaczęliśmy łapać pewność w końcówkach i uczyć się wykorzystywanie każdej akcji w 100% - mówi Dominik Rutkowski. W czwartej kwarcie faule umiejętnie wymuszał Jakub Koelner, który w tym meczu zdobył w sumie 20 punktów. Kapitan poznaniaków, wspominany Flieger, wziął ciężar gry na siebie, ale to jednak nie wystarczyło, by pokonać nas u siebie.

Teraz czeka nas wyjazdowe spotkanie w Kołobrzegu. O ostatnim wyjeździe już zapomnieliśmy, zaczynamy grać coraz pewniej i spokojniej w końcówkach. Jakich szukać rozwiązań, gdy gra nie będzie układać się po naszej myśli? - Gra zależy od rzutu, jeśli nie będzie siedzieć – trzeba wymusić faul, wyminąć, spenetrować i ktoś musi się przełamać. Musimy tak zbilansować grę, by trafiać za trzy, ale stawać też na linii rzutów wolnych – przyznaje nasz skrzydłowy.

WKK WROCŁAW – BIOFARM BASKET POZNAŃ 93:85 (24:23, 25:23, 20:21, 24:18)

WKK: Koelner 20, Pieloch 19, Patoka 17, Rutkowski 14, Jędrzejewski 13, Ciechociński 6, Malona 4

POZNAŃ: Rostalski 18, Flieger 17, Jankowski 11, Metelski 9, Kurpisz 8, Bręk 8, Samsonowicz 5, Gruszczyński 4, Woroniecki 3, Lewandowski 2

Weronika Marek



Powiązane artykuły